Jest to mój pierwszy blog i pierwszy post. Decyzję o jego załażeniu podjąłem w momencie kiedy łucznictwo stało się dla mnie czymś co ciężko opisać słowami. Nie wiem z czego i nie wiem kiedy mi się to wzięło. Chciałbym na wstępie opisać jak to się zaczęło. Po prostu pomyślałem że fajnie byłoby postrzelać z łuku. Efektem tej myśli były poszukiwania sprzętu z którego można by było strzelać. Niestety, koszt dobrego łuku okazał się nie na moją kieszeń. Zawsze kiedy jestem w sytuacji "bez wyjścia", udaje mi się znaleźć jakieś wyjście. Tym wyjściem była myśl o zrobieniu łuku samemu. Przestudiowałem więc mnóstwo stron z opisami łuków i powoli zacząłem przygotowywać się do roboty.
Kupiłem jesionową deskę. W związku z tym, że mam sporo narzędzi do prac stolarskich, kupiłem brakujący mi już tylko malutki strug.
Pierwszy na celowniku był longbow. Nie mam zdjęć ze skrobania, ale zrobiłem zdjęcie podczas sprawdzania ramion.
Bardzo dużo niejasności pojawiało mi się na drodze, okazało się że zrobić łuk to nie jest tyko kawałek kija i sznurek. Podczas dopracowywania używana była suwmiarka, bo jak zauważyłem ważny jest każdy ułamek milimetra. Kiedy ramiona jednakowo zaczęły się giąć, wyszlifowałem całość papierem ściernym i zakonserwowałem olejem lnianym. Jeszcze zrobiłem z kawałka starej skóry uchwyt. A oto efekt:
Chciałem by jego siła naciągu była jak największa, by wypuszczona strzała poleciała jak najdalej. Wyszło 10 kg naciągu. Choć łuk jest wygodny w obsłudze i zaolejowany nabrał ładnej barwy, okazał się niewygodny w transporcie. Długi na 195 cm stojąc w szafie nie sprawia problemu, ale jadąc z dziećmi na strzelnicę znając ich pomysły bałem się by łuk dotarł w jednym kawałku. Właśnie wtedy pomyślałem o łuku z rozkładanymi ramionami.
Podjąłem kolejne wyzwanie i pojawiła się masa kolejnych z tym związana problemów. Podstawowe zagadnienie: Jak zrobić dwa takie same ramiona? Jakie mają być ich wymiary? Szerokość i grubość przy majdanie? itp.
Myślałem, myślałem, minęło parę dni i wymyśliłem :)
Maszynka do heblowania ramion. Tak ją nazwałem. Zasada działania bardzo prosta, a można zrobić na niej dwa identyczne ramiona z suwmiarką w ręku.
Teraz mogłem robić ramiona jakie chciałem nie martwiąc się że będą się od siebie różniły. Choć wiadomo że dwa takie same kawałki drewna nigdy nie będą miały takich samych parametrów, to uznałem że problem czasowo jest rozwiązany.
Niestety nie zrobiłem żadnego zdjęcia ze skrobania pierwszego składanego łuku, ale efekt jest taki:
Siła naciągu wyszła 10 kg. Po złożeniu, wygoda niesamowita. Ramiona mają lekkie refleksy. Bez nich łuk miał zbyt dużą odległość miedzy cięciwą a majdanem. Gięcie odbyło się na gorąco.
Zabrany raz na strzelnice okazał się wyśmienitym łukiem. Zaznaczam że do tej pory moje strzelanie polegało na strzelaniu w dal. Nie obierałem żadnego celu, bo moja fascynacja polegała na samym fakcie o stworzeniu broni. Oczywiście później przyszedł czas na strzelanie do tarczy i zaczęła się jeszcze lepsza zabawa.
To by było tyle co na razie udało mi się napisać. Niedługo opiszę kilka innych modeli łuków które zrobiłem. Zainteresowanym dziękuję za uwagę.


